Uwaga!



Powyższa strona może zawierać treści erotyczne, wulgarne lub obraźliwe, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Czy jesteś osobą pełnoletnią i chcesz świadomie i dobrowolnie zapoznać się z treścią powyższej strony?




    Nie     - wybór tej opcji spowoduje opuszczenie strony.

Tak, ale chcę otrzymywać ostrzeżenia - wybór tej opcji spowoduje przejście do strony i kolejne ostrzeżenia w wypadku podobnych stron.

Tak, ale nie chcę otrzymywać ostrzeżeń - wybór tej opcji spowoduje zapamiętanie Twojej zgody dla innych stron i nie będziesz otrzymywać tego ostrzeżenia.

Najnowsze wpisy


cze 18 2018 Gwałt w autokarze
Komentarze (0)
Historia miała miejsce parę lat temu. Piszę o niej dzisiaj, ponieważ wcześniej kompletnie wypadła mi z głowy. Pokłóciłem się z Martyną i całkiem przypadkowo wpadliśmy na ten sam pomysł - załapaliśmy się na wycieczkę, której główną atrakcją miało być zwiedzanie miasta, podróż autokarem i nocleg w uroczym, stylizowanym na średniowiecze pensjonacie. 
 
Wsiadłem do autokaru i zająłem miejsce obok niezbyt urodziwej, grubej dziewczyny. Jechaliśmy już prawie trzy godziny, więc byliśmy lekko znużeni. Gruba dziewczyna wstała i poszła porozmawiać z kumpelą, która siedziała gdzieś na tyłach. Po chwili zacząłem nudzić i pomyślałem, że również rozprostuję kości. Ruszyłem z miejsca i parę rzędów dalej - ku mojemu zdziwieniu - wpadłem na Martynę. 
 
- Co Ty tu robisz? - zapytałem. 
- Widocznie wpadamy na te same pomysły. Gdzie siedzisz?
- Na samym początku. Z jakąś grubą babą. 
- Nie wygłupiaj się - złapała mnie za rękę i kazała usiąść obok - przecież nadal jesteśmy razem. 
 
Usiadłem i objąłem ją mocno, a ona położyła głowę na moim ramieniu. Na kolanach trzymała lekką narzutę - najwyraźniej było jej zimno. Wsunąłem rękę pod spód i dyskretnie przesunąłem ją w kierunku cipki. Okazało się, że nie ma na sobie bielizny. Popieściłem ją delikatnie przez krótką chwilę. Stała się mokra, więc włożyłem dwa paluszki do środka i w przypływie pożądania, kompletnie bez wyczucia zacząłem robić jej palcówkę. Po kilku minutach doszła. Musiałem zasłonić jej usta, by nie jęczała za głośno - byliśmy przecież w autobusie. 
 
Całą sytuację obserował dwumetrowy grubas, który siedział obok nas. Po chwili wstał i kazał mi ustąpić miejsca. Oczywiście nie zgodziłem się i krótka wymiana zdań skończyła się rękoczynem. Trafiłem celnie, więc prawdopodobnie byłoby po sprawie, ale w tym samym momencie kolega grubasa założył mi dźwignię i w moją stronę padł jeden, a potem drugi cios, który mnie zamroczył na tyle, że grubas wywlekł mnie z miejsca, a potem sam usiadł obok przerażonej Martyny. 
 
Moja ukochana była zszokowana całą sytuacją. Co chwila traciłem i odzyskiwałem przytomność. Widziałem, że Martyna stawia opór machając bezradnie rękoma. Grubas jedną rękę wsadził jej pod spódniczkę, drugą położył na ustach. Wiedziałem jak to się skończy. Większość pasażerów spała. Patrzyłem jak się nią bawi. Wkładał jej początkowo dwa palce, potem trzy. Martyna nadal się wyrywała, a z jej gardła wydobywał się "niemy" pisk.
 
Patrzyła na mnie wystraszonymi oczami i wciąż okładając grubasa po plecach, starała się wyrwać. Kilka chwil później pochylił się nad nią, zsunął spodenki i wszedł w nią z całej siły tak, że łzy napłynęły jej do oczu. Przed oczami miałem teraz jego tłusty tyłek i mokrego kutasa, który wypełniał jej wnętrze. W tej samej chwili jego kolega włożył jej palec do ust, a potem pochylił się nad nią, przyciągnął do siebie i przelizał. Grubas w dalszym ciągu rżnął Martynę w pozycji misjonarza. Po kilkudziesięciu pchnięciach obrócił ją tyłem, by kontynuować zabawę.
 
Patrzyłem jak jej cipka stopniowo robi się coraz bardziej mokra - niezależnie od niej. Po paru minutach Martyna skierowała swoją dłoń między uda i nieśmiało dotknęła cipki. W tym momencie drugi facet złapał ją za włosy i wepchnął jej kutasa do ust. Martyna zaczęła smyrać się po cipce i łapczywie obciągać drugiego fiuta. Grubas przyśpieszył. Wchodził w nią do samego końca. Po chwili wyciągnął go i z jej szparki na uda spłynęła ciepła sperma. Grubas schował kutasa i usiadł z drugiej strony. Martyna opierała się teraz o jego kolana i ciężko oddychała.
 
Wciąż pochylała się z gołym tyłkiem, wypiętym tak, jakby czekała na więcej. Grubas pocałował ją w usta i dał znak koledze, że może dokończyć. Rozochocony kumpel wstał, splunął na rękę i wsadził palec w jej tyłek. Po paru sekundach wszedł mocno między jej pośladki. Martyna nie była zwolenniczką anala, więc byłem zaskoczony, że tak bardzo przy tym jęczy. Wchodził w jej dupę raz za razem. Martyna bawiła się drugą dziurką do do momentu aż głośno westchneła, a jej ciało wygieło się z rozkoszy. Palce zacisnęła grubemu na spodenkach. W tej samej chwili zapinający ją kolega wyciągnął kutasa z tyłka i stanął na przeciwko jej twarzy.
 
Minęlo kilka sekund i twarz mojej ukochanej zalała sperma. Martyna oblizała usta, dotknęła ręką twarzy i roztarła resztki na swoim dekolcie. Minutę później straciłem przytomność, ale parę sekund wcześniej zobaczyłem jak rozkłada się na kolanach tych gości, wtula w nich i zasypia. Ocknąłem się kilka godzin później. Martyna siedziała przy mnie i przykładała chusteczkę do mojej skroni. 
 
- Kochanie, nie chciałam, żeby to się skończyło jakoś gorzej. Chciałam, by dali Ci spokój.
- Nic mi nie mów.
- Kocham Cię, dobrze wiesz, że tego nie chciałam, ale bałam się o Ciebie. 
 
Nie odpowiedziałem. Wiedziałem, że się zmartwiła, że była przerażona. Ale to nie do końca prawda. Kwadrans później zauważyłem, że patrząc na szorty grubasa wciąż przygryza usta.
lut 11 2018 Szkolne ognisko
Komentarze (0)

Koniec semestru świętowaliśmy wraz z klasą Martyny. Była rok młodsza, zostałem zaproszony jako osoba towarzysząca na klasowe ognisko w jakiejś małej i dyskretnej miejscowości. Byliśmy razem pół roku, może trochę mniej. Mieliśmy za sobą swój pierwszy seks - Martyna była bardziej doświadczona niż ja, dlatego potrzebowałem wprawy. Można powiedzieć, że po takim czasie już jakąś wprawę miałem, bo kochaliśmy się bardzo często - głównie za sprawą pożądania. Miała boskie ciało i najzwyczajniej w świecie nie potrafiliśmy się nie kochać.

Tego wieczoru mieliśmy średnie humory. Posprzeczaliśmy się w drodze na ognisko, a na samym ognisku również nie było lepiej. Początkowo stwarzaliśmy pozory, że wszystko jest w porządku, że kłótnia nie miała miejsca. Wypiliśmy parę piw i sytuacja wydawała się poprawiać, ale w pewnym momencie odszedłem na papierosa i - jak się okazało - stanowiło to pretekst do kolejnej kłótni. 

Kiedy wróciłem, zostałem obrzucony precensjami i - jak się okazało - Martyna zrobiła mi na złość. Wypiła szklankę wódki z kolegą, z którym w pierwszej klasie zdarzyło jej się przelizać. Nie byłoby to aż tak wkurwiające, gdyby nie fakt, że był tam też inny kolega, z którym kręciła, a także jeszcze jeden - nasz wspólny - który opowiedział mi kiedyś pewną historię. Miała ona miejsce na początku szkoły średniej, było to tzw. spotkanie integracyjne. Szczegółów nie znałem ani też nie byłem pewien czy historia była rzeczywiście prawdziwa. Wiedziałem tylko tyle, że Martyna bardzo się z nim zakumplowała już w pierwszym tygodniu po rozpoczęciu roku szkolnego. Imponowało jej to, że nie był do końca "grzecznym chłopcem", że miał buntowniczy charakter i robił wszystkim na przekór. Na owym spotkaniu integracyjnym Martyna lizała się z nim bardzo namiętnie (cały wieczór, jak twierdziła jej koleżanka). Tyle dowiedziałem się od jej kumpeli. Owy kolega dodał jeszcze jedną rzecz - nie byłem pewien czy rzeczywiście tak było, ale jego zdaniem, kiedy tak się całowali na ławeczce pod kościołem (przy boisku), Martyna klęknęła, zsunęła mu spodnie i za jednym z pomników mu zwyczajnie i po koleżeńsku obciągnęła. Z połykiem. Ciągle o tym myślałem.

Posprzeczaliśmy się o tę szklankę wódki. Wróciłem do jej znajomych, by zrobić to samo - również się napić. Kiedy wróciłem Martyna siedziała przy jednym z kolegów, który to trzymał dłoń na jej udzie, całując drugiego, który przycupnął na ławce z drugiej strony. Chciałem podejść, ale byłem tak zszokowany, że chwyciłem za butelkę, zrobiłem większy łyk i przyglądałem się całej sytuacji, by interweniować, kiedy będę miał ku temu większy powód.

Martyna dalej całowała kolegę. Dłonią pieścił jej włosy, całował ją po karku, by za chwilę lizać się z nią jeszcze namiętniej. Trwało to minutę, może dwie, ale było to wystarczająco długo, by podniecić kobietę, która i tak była już prawie pijana. Nawet się nie zorientowała, kiedy drugi kolega przesunął dłoń między jej uda i zaczął delikatnie pieścić jej cipkę. Wokół słychać było szepty - głównie zaskoczonych koleżanek i pozostałych, którzy siedzieli na ławkach dookoła ogniska i obserwowali to, co obserowałem również ja. Adam wpychał swój język do jej ust coraz mocniej. 

Szymon poprowadził swoją dłoń trochę wyżej, palcami odgarnął gumkę w leginsach i pomagając sobie drugą ręką, zsunął je poniżej kolan, wraz z majtkami. Martyna wstała, wciąż całując Adama odwróciła się do Szymona plecami. Ten schylił się nieco, by delikatnie zwilżyć językiem jej muszelkę. Jęknęła z rozkoszy i pożądania. 

Rękoma rozchyliła pośladki, a następnie przysunęła głowę Szymona - najpierw do jednej, potem do drugiej dziurki. Obaj zsunęli spodnie. Martyna pochyliła się do przodu w kierunku ławki, parę razy potrząsnęła sterczącym kutasem Adama, by następnie wziąć go łapczywie do ust. Robiła to coraz namiętniej, coraz szybciej, nie licząc się z konsekwencjami. W końcu wykrzyczała do Szymona: "Zerżnij mnie". Szymon posłuchał. Sam był zbyt pijany, by przejmować się mną.

Taki seks od zawsze był jej fantazją. Marzyła o tym, by rżnąć się z dwoma jednocześnie. Chciała, bym to widział, był tego świadkiem. Stałem na ugiętych nogach. Szymon rżnął moją kobietę, kiedy ona, pochylona do przodu obciągała drugiemu koledze. Jej ciało w blasku ogniska lśniło od potu. Wszyscy pozostali koledzy i koleżanki patrzyli teraz na jej duży, kształtny tyłek i kutasa wsuwającego się i wysuwającego z jej cipki raz za razem. Palcami pieściła łechtaczkę, była coraz bliżej. Część gapiów podeszła w ich stronę, by mieć lepszy widok. Dla mnie było to zawstydzające. Ale... być może i podniecające po części. Adam wybuchnął. Bez żadnego ostrzeżenia. Martyna przyśpieszyła i poruszała głową jeszcze szybciej w momencie, kiedy dochodził tak, by po chwili krzyknął i zalał jej usta. Językiem oblizała wargi i połknęła. Szymona również to nakręciło. Przyśpieszył. Z drugiej strony ogniska dało się słyszeć odgłosy tyłka obijającego się o uda kolegi. Nie wytrzymałem, chwiejnym krokiem podszedłem bliżej. 

Akurat w momencie, kiedy Szymon dochodził, jednocześnie mocno ciągnąc moją kobietę za włosy. Byłem ostro nakręcony. Nie mogła nic zrobić, kiedy zalewał jej cipkę, bo sama właśnie wiła się z orgazmu. Nie zorientowała się, że stałem obok ze swoim kutasem i walę konia. Nie mogła nic zrobić, bo ciągnął ją za włosy, a ja akurat spuszczałem się na jej twarz. Palcami zgarnęła i zlizała resztki z dłoni, a potem, wciąż stojąc wypięta i w rozkroku, złapała za majtki i podciągnęła je z powrotem. Chwilę później legginsy. Wszyscy patrzyli pytającym wzrokiem.

Koledzy po prostu odeszli. 
Ja nie wiedziałem, co powiedzieć.
Ona była zbyt zawstydzona, by zostać, więc podniosła torebkę i wróciła do samochodu.

Wróciliśmy do domu.
To był cios, ale była piękna, kochałem ją.
Miałem zamiar zerwać, ale po tygodniu milczenia uwierzyłem, że to wina alkoholu, wybaczyłem i uwierzyłem w jej miłość na nowo. 

lut 09 2018 Zanim się poznaliśmy
Komentarze (0)

W pierwszej kolejności chyba powinienem się przedstawić. Mam na imię Kuba i od ponad pięciu lat mam stałą partnerkę. A raczej już żonę. Poznaliśmy się w czasach szkolnych (chodziliśmy do tego samego technikum).

Byłem wtedy strasznym leserem, miałem spore powodzenie i nie śpieszyło mi się do stałych relacji. Moja żona była piękna, aczkolwiek dostrzegłem ją dopiero po dwóch latach. Pamiętam, że siedziała wtedy na podłodze w stali gimnastycznej.

Była piękna - miała nie tylko długie włosy, ale i całkowicie kobiece kształty. Przyciągała uśmiechem. Miała pociągającą twarz - tak bardzo, że nie musiała się rozbierać, by rozpalać do czerwoności, aczkolwiek każdy facet, który zerknął na "resztę" od razu myślał również o tym, by zerwać z niej ubranie.

Była inteligentna, zdolna, uczyła się pilnie, ale jednocześnie jej rysy pozwalały sądzić, że musi być też fajną, namiętną suką. To sprawiało, że czasami czułem się zazdrosny i pełen obaw. Tego dnia zaproponowałem jej piwo, odmówiła.

Parę miesięcy później jej ex-chłopak odpuścił i napisała do mnie na FB. Tak spotkaliśmy się po raz pierwszy. Dało to początek historiom, które miały miejsce jeszcze przed maturą...