Uwaga!



Powyższa strona może zawierać treści erotyczne, wulgarne lub obraźliwe, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Czy jesteś osobą pełnoletnią i chcesz świadomie i dobrowolnie zapoznać się z treścią powyższej strony?




    Nie     - wybór tej opcji spowoduje opuszczenie strony.

Tak, ale chcę otrzymywać ostrzeżenia - wybór tej opcji spowoduje przejście do strony i kolejne ostrzeżenia w wypadku podobnych stron.

Tak, ale nie chcę otrzymywać ostrzeżeń - wybór tej opcji spowoduje zapamiętanie Twojej zgody dla innych stron i nie będziesz otrzymywać tego ostrzeżenia.

Najnowsze wpisy


paź 12 2018 Trójkąt z kolegą
Komentarze (0)

Minęło kilka miesięcy. Nie rozmawialiśmy o sytuacji z ogniska, był to dla nas w pewnym sensie temat tabu. Pokłóciliśmy się o to kilka razy. Kilka razy rzuciłem też puste "odchodzę", ale po paru dniach wracałem i dalej było dziwnie. Martyna tłumaczyła to alkoholem, chęcią zrobienia mi na złość i fantazjami, które normalnie zostałyby jedynie fantazjami.

Po tych kilku miesiącach byliśmy gotowi, by o tym porozmawiać - szczerze i bez emocji. Martyna wyznała mi, że najzwyczajniej w świecie uległa pożądaniu, a wódka jedynie wzmogła pragnienia, które trzymała gdzieś w środku. Dodała też, że miała przeczucie, co do mnie. Że to zrozumiem, zaakceptuję i wybaczę. Obiecała mi, że więcej tego nie zrobi, ale mniej więcej wtedy zdałem sobie sprawę, co czułem, kiedy patrzyłem na nią, gdy rżnęła się z kolegami z klasy i tak naprawdę nie wiedziała, że postępuje źle. Czułem złość, owszem, ale i cholerne podniecenie. Tak zwierzęce podniecenie, że sam nie widziałem problemu w tym, by zwalić konia, mimo że było tam pełno gapiów.

- Kochanie, ufam że drugi raz nie popełniłabyś tego błędu, bo mnie kochasz, ale... czy na pewno tego nie chcesz? - rzuciłem.
- Co masz na myśli? Mówiłam, że to była chwila słabości. Nie postawię więcej chwili ponad związek, na którym mi zależy.
- No, wiem, ale może chciałabyś to powtórzyć?
- Nie zranię Cię więcej w taki sposób, wyobrażam sobie co czułeś, wstydzę się tego do tej pory i...
- Czułem złość, ale i podniecenie.
- Jak to?
- No... podobało mi się to. Patrzenie na Adama, na Szymona, na Ciebie...
- Serio? Chyba żartujesz!
- Serio. Dziś przychodzi po mnie Andrzej, mamy iść na piwo. Ale możemy wypić tutaj.
- W porządku, nie lubię siedzieć sama. Obiecaj, że nie wpadniesz na żaden głupi pomysł.
- Obiecuję, kochanie - odparłem.

Zaczęliśmy się całować, potem się kochaliśmy. W telewizji leciał jakiś paradokument, a Martyna miała mojego kutasa w ustach, kiedy przyszedł Andrzej. Nie słyszeliśmy pukania, drzi były otwarte, więc wszedł do środka i najgorsze jest to, że tego również nie słyszeliśmy - cześć! - krzyknął aż podskoczyłem.

Martyna spojrzała niepewnie w górę - tak, jakby wciąż nie zdawała sobie sprawy z tego, co się dzieje. Andrzej z uśmiechem na ustach i butelką wina w dłoni stał w drzwiach naszej sypialni. Odruchowo wyjęła go z ust i nakryła kocem. Ale było już za późno.

- Nie przerywajcie sobie, przyniosłem wino.
- Jezu, wchodzisz jak do siebie, człowieku! - krzyknąłem.
- Pukałem, nikt nie odpowiadał, drzwi były otwarte.
- Ty chyba... nie widziałeś? - dodała Martyna.
- Jak obciągasz? Oczywiście, że widziałem, nie chciałem przeszkadzać, stałem tak dłuższą chwilę. Swoją drogą, znasz się na rzeczy, Twój facet to szczęściarz.
- Yyy.. ja pierdole. Tak mi wstyd. Ale dzięki, uznam to za komplement.
 

Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy. Andrzej wyjął kieliszki i nalał trochę wina. Wypiliśmy tę butelkę, Martyna wstała i sięgnęła z barku wódkę. Po drugim kieliszku byliśmy już trochę rozkojarzeni i znudzeni średnich lotów horrorem, który zaczął się jakieś dziesięć minut temu. Wciąż siedziałem pod kocem, trzymaliśmy się z Martyną za ręce. Pomyślałem, że najgorsze mamy już za sobą, przetrwaliśmy to razem, więc niepewnie skierowałem jej dłoń pod koc. Martyna patrzyła na mnie pytającym wzrokiem. Andrzej wciąż wlepiał się w telewizor, kiedy ja na siłę nakierowywałem dłoń ukochanej na swojego kutasa. Przez kilka chwil siedzieliśmy w bezruchu. Dłoni nie zabrała. W miarę jak zaczynał twardnieć, ona nieśmiało, ale i z coraz większą pewnością siebie zaczynała się nim bawić. Andrzej zerkał na nas kątem oka. Martyna zwiększyła tempo. Koc już na nic się zdawał, więc odsunęła go na bok, nie zwracając uwagi na mojego kolegę. Odgarnąłem jej kruczoczarne włosy, złapałem za szyję i pociągnąłem stanowczo w dół. Nie miała innego wyjścia - jedynym wyjściem było otwarcie ust i wzięcie go do buzi. Nie musiałem jej do niczego zmuszać, kolega i tak już widział wszystko, co mógł zobaczyć. Martyna siedziała na kanapie między mną a nim, robiąc mi loda. Po dwóch minutach podwinęła nóżki na kanapę, by ułatwić sobie zadanie. Odwróciła się w moją stronę, poruszając główką w górę i w dół doprowadzała mnie do szaleństwa, myślałem że wybuchnę. Tak się nie stało.

Miała na sobie krótką spódniczkę, więc odwórcona w moją stronę w pełni eksponoswała swoje wdzięki, które mój kumpel mógł teraz bez skrupułów podziwiać. Rozciągnęła się trochę bardziej. Wyciągnęła zgrabne nóżki, kładąc stopy na kolanach Andrzeja.

- Możesz mnie dotknąć, nie gryzę - powiedziała.
- Ale.. stary, jesteś pewien?

Skinąłem głową. W dalszym ciągu lizała mnie po kutasie, brała w usta moje jądra i ssała je tak mocno, że sprawiało mi to lekki ból. Andrzej ujął w dłonie jej stopę, delikatnie pocałował i odwrócił się w stronę Martyny. Przesuwał dłonią po łydkach, po udach, w kierunku jej tyłka. Martyna jęknęła i odwórciła głowę w jego stronę, po czym ręką odsunęła czarne stringi. 

- Wejdź we mnie, chcę poczuć Twojego kutasa.

Andrzej rozpiął spodnie i już przymierzał się do spełnienia jej prośby, kiedy dodała:
- W drugą dziurkę. Ta jest tylko Kuby.

Skinął głową w geście aprobaty. Może lubił anal, a może zwyczajnie był już tak nakręcony, że było mu wszystko jedno, byle tylko wsadzić gdzieś fiuta, a jak suka uchyla szpary, to nie ma co dyskutować.

Martyna wróciła do obciągania. Mój kutas był już cały mokry od śliny. Andrzej w tym samym czasie zajmował się jej dupą - początkowo tylko palcem, przez który zaczęła pojękiwać, potem również kutasem. Zmieniłem pozycję, by było nam wygodniej. Pchałem swojego kutasa w jej usta coraz mocniej, Andrzej zapinał ją w dupę ciągnąc za włosy. Rżnął ją jak pierwszą lepszą dziwkę. Nakręcało mnie to. Jęczała jak najlepsza suczka. Nie mogłem widzieć wszystkiego, ale wyobrażałem sobie jej duży, kształtny tyłek, na który patrzył Andrzej, kiedy rozdziewiczał ją analnie. Tak, rozdziewiczał. Nigdy nie była zwolenniczką takich zabaw, ale najwyraźniej jego wielki kutas ją przekonał. Kiedy skierowała dłoń na swoją muszelkę, by dojść razem z nami, ja wybuchnąłem w jej ustach, bo cała ta sytuacja podziałała na moje zmysły bardziej niż myślałem i nie zdążyłem zorientować się na czas. W tej samej chwili Andrzej obrócił ją ku sobie i wsadził jej swojego fiuta do ust. Kilka sekund wcześniej połknęła moją spermę, teraz połknęła też jego nektar. Wytarła usta ręką, po czym złapała go za szyję i pocałowała w usta. Kiedy się całowali dotknąłem jej soczystych i mokrych od potu pośladków. 
- Całujcie się dalej - rzuciłem.

Nie musiałem ich do tego namawiać. Lizali się klęcząc na łóżku obok mnie. Martyna była odwrócona do mnie tyłem. Wsadziłem trzy paluszki w jej drugą dziurkę, Andrzej z przodu pieścił jej cipkę i w dalszym ciągu wpychał swój język Martynie do ust. Jęknęła mocno, jej ciało drgnęło kilkukrotnie i wtuliło się w nas obu. Chwilę siedzieliśmy w amoku, po czym nagle, jakby w przypływie wstydu Martyna zakryła piersi, obciągnęła spódniczkę i wybiegła do łazienki. Z Andrzejem nie komentowaliśmy całej tej sytuacji, wypiliśmy po kielichu i czekaliśmy w ciszy aż wróci. 

Gdy wróciła miała na sobie rumieniec, który mówił wiele. Zbyt wiele.

To ja już pójdę - powiedział Andrzej.

Podałem mu rękę, Martyna postanowiła mu towarzyszyć w drodze do drzwi. Kątem oka zobaczyłem jak daje mu buzi na pożegnanie. Wiedziałem, że to nie koniec. Wiedziałem, że oboje zechcemy to powtórzyć. Kręciło mnie to, że nie tylko ja oglądam ją nago, że nie tylko ja wiem jak smakuje.
 
Seks opowiadania

paź 12 2018 Seks z nowymi kolegami
Komentarze (0)

Właśnie rozpoczęliśmy studia. Nie wiedzieliśmy nic na temat ich funkcjonowania, dlatego za obowiązkowe. Wynajęliśmy tani motel - tak, by zdążyć na poranne zajęcia. Studiowaliśmy poza miastem i nie było innego wyjścia. 

Motelik na zdjęciach wyglądał bardzo atrakcyjnie, cena była niewygórowana. Niestety nie wzięliśmy pod uwagę faktu, że zdjęcia do ogłoszenia mogły być robione zaraz po remoncie. Na miejscu okazało się, że motelik jest w kiepskim stanie, a do tego klienci również nie umilą nam pobytu. Poszliśmy po alkohol do pobliskiego marketu, by jakoś to przeżyć. Woda w łazience była zimna, dlatego umyliśmy się na szybko, naleliśmy wina i wskoczyliśmy z Martyną do łóżka. Byłbym zapomniał - łóżko mieliśmy duże, dwuosobowe, a nasz pokój nie był wcale taki zły. Głównie dlatego, że recepcjonistka zapomniała o naszej rezerwacji i dostaliśmy pokój właściciela. 

Popijaliśmy w łóżku wino, od czasu do czasu się całowaliśmy - typowy "hotelowy" wieczór. Z korytarza dobiegały krzyki, towarzystwo było pijane, słychać było jakieś awantury. Z tego, co udało mi się podsłuchać, wywnioskowałem, że to kłótnia pomiędzy kobietą a mężczyzną. Słychać było płacz, krzyk, wyzwiska, znowu płacz, a potem ciszę. Z początku nieco się przejęliśmy, potem zaczęliśmy to ignorować. Na telefonie wyszukałem opowiadanie, które napisałem parę tygodni wcześniej. Czekało właśnie na ten moment. Byliśmy sami, w bieliżnie, wykąpani i trochę wstawieni. Owe opowiadanie wrzucę za jakiś czas, na razie opowiem tylko o sytuacji z nim związanej. 

Martyna od czasu do czasu lubiła po kryjomu obejrzeć porno. Kręciły ją trójkąty. Napisałem opowiadanie o tym, że leżymy w łóżku po imprezie, jest z nami kolega, jednakże wszyscy jesteśmy wstawieni. Zasypiam, a on zaczyna się w nią wtulać od tyłu i całować po karku. Po chwili Martyna wyczuwa twardego kutasa w okolicach swojego tyłka, odwraca dyskretnie głowę i całuje go w usta w nadziei, że się nie obudzę. Ocierają się o siebie przez krótką chwilę. Martyna wziąż pozostaje wtulona w moje plecy. Nie zmienia się to nawet, kiedy kolega odchyla jej majteczki i wchodzi w nią od tyłu. 

Dałem jej to opowiadanie do czytania. Leżała na plecach i czytała w ciszy. Po chwili zaczęła się delikatnie uśmiechać. Z korytarza nadal dobiegały potworne krzyki - patologia - pomyślałem. Nagle Martyna włożyła dłoń w majtki i zaczęła robić sobie palcówkę. Na początku niepewnie, jakby bała się mojej reakcji, z czasem już coraz mniej dyskrednie.

- Czemu zaczęłaś się bawić? Podoba Ci się?
- Taaaaaak - odpowiedziała.
- A co Ci się w nim podoba?
- No to, że on mnie posuwa, a Ty o niczym nie wiesz.
- Zrobiłabyś to, gdybyś znalazła się w takiej sytuacji?
Jękneła.
- Nie wiem. Ale podoba mi się tooo.. chciałabym tak... ale nie wiem czy na żywo - mruknęła.

Uśmiechnałem się. Martyna zaczęła przyśpieszać. Chciałem jej odrobinę pomóc, więc dołączyłem się do zabawy. Po chwili odwróciłem ją do tyłu. 

- Czytaj dalej. Pomyśl, że ktoś inny Cię rżnie, gdy wtulasz się we mnie. Znów jęknęła. Wszedłem w nią mocno. Ona dalej czytała i coraz szybciej przebierała drobnymi, wilgotnymi paluszkami. 

Nagle drzwi się otworzyły. 

- Co do... jaaaa pierdooole, stary, zoba co tu się dzieje! - krzyknął jakiś facet. 
Po chwili nadbiegł jego kolega.
- O, kurwa! 

Oboje byliśmy zaskoczeni i w zasadzie również oboje byliśmy się z myślami. JAK ZAREAGOWAĆ. Byliśmy w nietypowym nastroju, lekko wstawieni, do tego Martyna zaczynała szczytować. Powinienem wstać i ich wyprosić, ale było ich dwóch, byli postawniejsi i prawdopodobnie nie mieli nic do stracenia. Martyna nie pomagała. Skomentowała to jedynie szybkimi jęknięciami. Chęć przeżycia potężneo orgazmu sprawiła, że zamiast okryć się kołdrą i udawać, że oglądamy telewizję, zaczęła energicznie nadziewać się tyłkiem na kutasa. Patrzyła na stojących w drzwiach pokoju mężczyzn przygryzając dolną wargę, jednocześnie nadziewając się na mojego fiuta. Chwilę się zawahałem, po czym przyśpieszyłem. Martyna krzyknęła:

- Taaaak!! Taaaak!! 
- Kocham Cię - odpowiedziałem.
- Chodź tuu - nie zwracając na mnie uwagi, zawołała mężczyznę.

Przyciągnęła go do siebie i pocałowała w usta w momencie, gdy dochodziła. Drugi z nich, chwiejąc się w drzwiach, wytrzeszczył oczy z zaskoczenia. Martyna położyła dłoń swojego nowego kolegi na piersi, przesunęła w dół aż do łechtaczki, a następnie odsunęła dodając:

- Następnym razem nie wchodźcie bez pukania.
- Nie bądź taka, maleńka. Obiecuję, że następnym razem nie będzie bez pukania. Miło było poznać - odpowiedział, szczerząc zęby, po czym wyszedł.

- Co to miało być? - zapytałem najwyraźniej sam siebie.

Dokończyliśmy wino nie robiąc z tego afery. Nie chciałem się kłócić przed zajęciami, zresztą jakiś czas temu sam zrobiłem coś głupiego, więc potraktowałem to jako zwykłe odegranie się. 

Mniej więcej o 3 w nocy drzwi pokoju otworzyły się ponownie. 

cze 18 2018 Gwałt w autokarze
Komentarze (0)
Historia miała miejsce parę lat temu. Piszę o niej dzisiaj, ponieważ wcześniej kompletnie wypadła mi z głowy. Pokłóciłem się z Martyną i całkiem przypadkowo wpadliśmy na ten sam pomysł - załapaliśmy się na wycieczkę, której główną atrakcją miało być zwiedzanie miasta, podróż autokarem i nocleg w uroczym, stylizowanym na średniowiecze pensjonacie. 
 
Wsiadłem do autokaru i zająłem miejsce obok niezbyt urodziwej, grubej dziewczyny. Jechaliśmy już prawie trzy godziny, więc byliśmy lekko znużeni. Gruba dziewczyna wstała i poszła porozmawiać z kumpelą, która siedziała gdzieś na tyłach. Po chwili zacząłem nudzić i pomyślałem, że również rozprostuję kości. Ruszyłem z miejsca i parę rzędów dalej - ku mojemu zdziwieniu - wpadłem na Martynę. 
 
- Co Ty tu robisz? - zapytałem. 
- Widocznie wpadamy na te same pomysły. Gdzie siedzisz?
- Na samym początku. Z jakąś grubą babą. 
- Nie wygłupiaj się - złapała mnie za rękę i kazała usiąść obok - przecież nadal jesteśmy razem. 
 
Usiadłem i objąłem ją mocno, a ona położyła głowę na moim ramieniu. Na kolanach trzymała lekką narzutę - najwyraźniej było jej zimno. Wsunąłem rękę pod spód i dyskretnie przesunąłem ją w kierunku cipki. Okazało się, że nie ma na sobie bielizny. Popieściłem ją delikatnie przez krótką chwilę. Stała się mokra, więc włożyłem dwa paluszki do środka i w przypływie pożądania, kompletnie bez wyczucia zacząłem robić jej palcówkę. Po kilku minutach doszła. Musiałem zasłonić jej usta, by nie jęczała za głośno - byliśmy przecież w autobusie. 
 
Całą sytuację obserował dwumetrowy grubas, który siedział obok nas. Po chwili wstał i kazał mi ustąpić miejsca. Oczywiście nie zgodziłem się i krótka wymiana zdań skończyła się rękoczynem. Trafiłem celnie, więc prawdopodobnie byłoby po sprawie, ale w tym samym momencie kolega grubasa założył mi dźwignię i w moją stronę padł jeden, a potem drugi cios, który mnie zamroczył na tyle, że grubas wywlekł mnie z miejsca, a potem sam usiadł obok przerażonej Martyny. 
 
Moja ukochana była zszokowana całą sytuacją. Co chwila traciłem i odzyskiwałem przytomność. Widziałem, że Martyna stawia opór machając bezradnie rękoma. Grubas jedną rękę wsadził jej pod spódniczkę, drugą położył na ustach. Wiedziałem jak to się skończy. Większość pasażerów spała. Patrzyłem jak się nią bawi. Wkładał jej początkowo dwa palce, potem trzy. Martyna nadal się wyrywała, a z jej gardła wydobywał się "niemy" pisk.
 
Patrzyła na mnie wystraszonymi oczami i wciąż okładając grubasa po plecach, starała się wyrwać. Kilka chwil później pochylił się nad nią, zsunął spodenki i wszedł w nią z całej siły tak, że łzy napłynęły jej do oczu. Przed oczami miałem teraz jego tłusty tyłek i mokrego kutasa, który wypełniał jej wnętrze. W tej samej chwili jego kolega włożył jej palec do ust, a potem pochylił się nad nią, przyciągnął do siebie i przelizał. Grubas w dalszym ciągu rżnął Martynę w pozycji misjonarza. Po kilkudziesięciu pchnięciach obrócił ją tyłem, by kontynuować zabawę.
 
Patrzyłem jak jej cipka stopniowo robi się coraz bardziej mokra - niezależnie od niej. Po paru minutach Martyna skierowała swoją dłoń między uda i nieśmiało dotknęła cipki. W tym momencie drugi facet złapał ją za włosy i wepchnął jej kutasa do ust. Martyna zaczęła smyrać się po cipce i łapczywie obciągać drugiego fiuta. Grubas przyśpieszył. Wchodził w nią do samego końca. Po chwili wyciągnął go i z jej szparki na uda spłynęła ciepła sperma. Grubas schował kutasa i usiadł z drugiej strony. Martyna opierała się teraz o jego kolana i ciężko oddychała.
 
Wciąż pochylała się z gołym tyłkiem, wypiętym tak, jakby czekała na więcej. Grubas pocałował ją w usta i dał znak koledze, że może dokończyć. Rozochocony kumpel wstał, splunął na rękę i wsadził palec w jej tyłek. Po paru sekundach wszedł mocno między jej pośladki. Martyna nie była zwolenniczką anala, więc byłem zaskoczony, że tak bardzo przy tym jęczy. Wchodził w jej dupę raz za razem. Martyna bawiła się drugą dziurką do do momentu aż głośno westchneła, a jej ciało wygieło się z rozkoszy. Palce zacisnęła grubemu na spodenkach. W tej samej chwili zapinający ją kolega wyciągnął kutasa z tyłka i stanął na przeciwko jej twarzy.
 
Minęlo kilka sekund i twarz mojej ukochanej zalała sperma. Martyna oblizała usta, dotknęła ręką twarzy i roztarła resztki na swoim dekolcie. Minutę później straciłem przytomność, ale parę sekund wcześniej zobaczyłem jak rozkłada się na kolanach tych gości, wtula w nich i zasypia. Ocknąłem się kilka godzin później. Martyna siedziała przy mnie i przykładała chusteczkę do mojej skroni. 
 
- Kochanie, nie chciałam, żeby to się skończyło jakoś gorzej. Chciałam, by dali Ci spokój.
- Nic mi nie mów.
- Kocham Cię, dobrze wiesz, że tego nie chciałam, ale bałam się o Ciebie. 
 
Nie odpowiedziałem. Wiedziałem, że się zmartwiła, że była przerażona. Ale to nie do końca prawda. Kwadrans później zauważyłem, że patrząc na szorty grubasa wciąż przygryza usta.
lut 11 2018 Szkolne ognisko
Komentarze (0)

Koniec semestru świętowaliśmy wraz z klasą Martyny. Była rok młodsza, zostałem zaproszony jako osoba towarzysząca na klasowe ognisko w jakiejś małej i dyskretnej miejscowości. Byliśmy razem pół roku, może trochę mniej. Mieliśmy za sobą swój pierwszy seks - Martyna była bardziej doświadczona niż ja, dlatego potrzebowałem wprawy. Można powiedzieć, że po takim czasie już jakąś wprawę miałem, bo kochaliśmy się bardzo często - głównie za sprawą pożądania. Miała boskie ciało i najzwyczajniej w świecie nie potrafiliśmy się nie kochać.

Tego wieczoru mieliśmy średnie humory. Posprzeczaliśmy się w drodze na ognisko, a na samym ognisku również nie było lepiej. Początkowo stwarzaliśmy pozory, że wszystko jest w porządku, że kłótnia nie miała miejsca. Wypiliśmy parę piw i sytuacja wydawała się poprawiać, ale w pewnym momencie odszedłem na papierosa i - jak się okazało - stanowiło to pretekst do kolejnej kłótni. 

Kiedy wróciłem, zostałem obrzucony precensjami i - jak się okazało - Martyna zrobiła mi na złość. Wypiła szklankę wódki z kolegą, z którym w pierwszej klasie zdarzyło jej się przelizać. Nie byłoby to aż tak wkurwiające, gdyby nie fakt, że był tam też inny kolega, z którym kręciła, a także jeszcze jeden - nasz wspólny - który opowiedział mi kiedyś pewną historię. Miała ona miejsce na początku szkoły średniej, było to tzw. spotkanie integracyjne. Szczegółów nie znałem ani też nie byłem pewien czy historia była rzeczywiście prawdziwa. Wiedziałem tylko tyle, że Martyna bardzo się z nim zakumplowała już w pierwszym tygodniu po rozpoczęciu roku szkolnego. Imponowało jej to, że nie był do końca "grzecznym chłopcem", że miał buntowniczy charakter i robił wszystkim na przekór. Na owym spotkaniu integracyjnym Martyna lizała się z nim bardzo namiętnie (cały wieczór, jak twierdziła jej koleżanka). Tyle dowiedziałem się od jej kumpeli. Owy kolega dodał jeszcze jedną rzecz - nie byłem pewien czy rzeczywiście tak było, ale jego zdaniem, kiedy tak się całowali na ławeczce pod kościołem (przy boisku), Martyna klęknęła, zsunęła mu spodnie i za jednym z pomników mu zwyczajnie i po koleżeńsku obciągnęła. Z połykiem. Ciągle o tym myślałem.

Posprzeczaliśmy się o tę szklankę wódki. Wróciłem do jej znajomych, by zrobić to samo - również się napić. Kiedy wróciłem Martyna siedziała przy jednym z kolegów, który to trzymał dłoń na jej udzie, całując drugiego, który przycupnął na ławce z drugiej strony. Chciałem podejść, ale byłem tak zszokowany, że chwyciłem za butelkę, zrobiłem większy łyk i przyglądałem się całej sytuacji, by interweniować, kiedy będę miał ku temu większy powód.

Martyna dalej całowała kolegę. Dłonią pieścił jej włosy, całował ją po karku, by za chwilę lizać się z nią jeszcze namiętniej. Trwało to minutę, może dwie, ale było to wystarczająco długo, by podniecić kobietę, która i tak była już prawie pijana. Nawet się nie zorientowała, kiedy drugi kolega przesunął dłoń między jej uda i zaczął delikatnie pieścić jej cipkę. Wokół słychać było szepty - głównie zaskoczonych koleżanek i pozostałych, którzy siedzieli na ławkach dookoła ogniska i obserwowali to, co obserowałem również ja. Adam wpychał swój język do jej ust coraz mocniej. 

Szymon poprowadził swoją dłoń trochę wyżej, palcami odgarnął gumkę w leginsach i pomagając sobie drugą ręką, zsunął je poniżej kolan, wraz z majtkami. Martyna wstała, wciąż całując Adama odwróciła się do Szymona plecami. Ten schylił się nieco, by delikatnie zwilżyć językiem jej muszelkę. Jęknęła z rozkoszy i pożądania. 

Rękoma rozchyliła pośladki, a następnie przysunęła głowę Szymona - najpierw do jednej, potem do drugiej dziurki. Obaj zsunęli spodnie. Martyna pochyliła się do przodu w kierunku ławki, parę razy potrząsnęła sterczącym kutasem Adama, by następnie wziąć go łapczywie do ust. Robiła to coraz namiętniej, coraz szybciej, nie licząc się z konsekwencjami. W końcu wykrzyczała do Szymona: "Zerżnij mnie". Szymon posłuchał. Sam był zbyt pijany, by przejmować się mną.

Taki seks od zawsze był jej fantazją. Marzyła o tym, by rżnąć się z dwoma jednocześnie. Chciała, bym to widział, był tego świadkiem. Stałem na ugiętych nogach. Szymon rżnął moją kobietę, kiedy ona, pochylona do przodu obciągała drugiemu koledze. Jej ciało w blasku ogniska lśniło od potu. Wszyscy pozostali koledzy i koleżanki patrzyli teraz na jej duży, kształtny tyłek i kutasa wsuwającego się i wysuwającego z jej cipki raz za razem. Palcami pieściła łechtaczkę, była coraz bliżej. Część gapiów podeszła w ich stronę, by mieć lepszy widok. Dla mnie było to zawstydzające. Ale... być może i podniecające po części. Adam wybuchnął. Bez żadnego ostrzeżenia. Martyna przyśpieszyła i poruszała głową jeszcze szybciej w momencie, kiedy dochodził tak, by po chwili krzyknął i zalał jej usta. Językiem oblizała wargi i połknęła. Szymona również to nakręciło. Przyśpieszył. Z drugiej strony ogniska dało się słyszeć odgłosy tyłka obijającego się o uda kolegi. Nie wytrzymałem, chwiejnym krokiem podszedłem bliżej. 

Akurat w momencie, kiedy Szymon dochodził, jednocześnie mocno ciągnąc moją kobietę za włosy. Byłem ostro nakręcony. Nie mogła nic zrobić, kiedy zalewał jej cipkę, bo sama właśnie wiła się z orgazmu. Nie zorientowała się, że stałem obok ze swoim kutasem i walę konia. Nie mogła nic zrobić, bo ciągnął ją za włosy, a ja akurat spuszczałem się na jej twarz. Palcami zgarnęła i zlizała resztki z dłoni, a potem, wciąż stojąc wypięta i w rozkroku, złapała za majtki i podciągnęła je z powrotem. Chwilę później legginsy. Wszyscy patrzyli pytającym wzrokiem.

Koledzy po prostu odeszli. 
Ja nie wiedziałem, co powiedzieć.
Ona była zbyt zawstydzona, by zostać, więc podniosła torebkę i wróciła do samochodu.

Wróciliśmy do domu.
To był cios, ale była piękna, kochałem ją.
Miałem zamiar zerwać, ale po tygodniu milczenia uwierzyłem, że to wina alkoholu, wybaczyłem i uwierzyłem w jej miłość na nowo. 

 

Blog o seksie

lut 09 2018 Zanim się poznaliśmy
Komentarze (0)

W pierwszej kolejności chyba powinienem się przedstawić. Mam na imię Kuba i od ponad pięciu lat mam stałą partnerkę. A raczej już żonę. Poznaliśmy się w czasach szkolnych (chodziliśmy do tego samego technikum).

Byłem wtedy strasznym leserem, miałem spore powodzenie i nie śpieszyło mi się do stałych relacji. Moja żona była piękna, aczkolwiek dostrzegłem ją dopiero po dwóch latach. Pamiętam, że siedziała wtedy na podłodze w stali gimnastycznej.

Była piękna - miała nie tylko długie włosy, ale i całkowicie kobiece kształty. Przyciągała uśmiechem. Miała pociągającą twarz - tak bardzo, że nie musiała się rozbierać, by rozpalać do czerwoności, aczkolwiek każdy facet, który zerknął na "resztę" od razu myślał również o tym, by zerwać z niej ubranie.

Była inteligentna, zdolna, uczyła się pilnie, ale jednocześnie jej rysy pozwalały sądzić, że musi być też fajną, namiętną suką. To sprawiało, że czasami czułem się zazdrosny i pełen obaw. Tego dnia zaproponowałem jej piwo, odmówiła.

Parę miesięcy później jej ex-chłopak odpuścił i napisała do mnie na FB. Tak spotkaliśmy się po raz pierwszy. Dało to początek historiom, które miały miejsce jeszcze przed maturą...

Blog o seksie i opowiadania erotyczne